Powstałe z wody

Gdy fotografuję dziką przyrodę staram się eksperymentować z ustawieniami w aparacie, aby uzyskać ciekawy efekt. Często korzystam z długiego czasu naświetlania, aby częściowo rozmyć ruch. W ten sposób sfotografowałem m.in. “Zjawy poranka”, gdzie aparat był ustawiony nieruchomo, a w tym przypadku poruszające się mewy namalowały białe smugi. Pewnego dnia wpadłem na pomysł, żeby zrobić podobne zdjęcie, lecz teraz aparat podążałby za lecącym obiektem, który koniec końców pozostawałby ostry, rozmazując przy tym tło. Żeby zrealizować ten plan musiałem udać się na pobliskie stawy, gdzie co roku jesienią zlatuje się mnóstwo śmieszek. Na miejsce przyjechałem jeszcze przed wschodem słońca, zamaskowałem się w trzcinach i ustawiłem aparat. Tego dnia zapowiadali chmury. Do moich potrzeb były to idealne warunki, ponieważ mniej światła = dłuższy czas naświetlania. Po jakimś czasie zaczęły pojawiać się mewy. Na początku daleko, lecz stopniowo zaczęły się zbliżać w moim kierunku. Gdy były już w dogodnej odległości zacząłem robić zdjęcia. Starałem się poruszać aparat równolegle do lotu śmieszek. Tego dnia zrobiłem pareset zdjęć. Choć wydawało mi się, że kierowałem obiektywem równo z mewami, zdjęć na których co najmniej jedna mewa jest ostra wyszło zaledwie kilka. Szczególnie jedna fotografia spodobała mi się. Uchwyciłem moment, w którym mewy wzbijają się do lotu tworząc […]

Oko Saurona

Kto by chciał fotografować gołębie? Zwykłe szare ptaki, w dodatku nie grzeszą urodą. Też tak myślałem, ale do czasu. Wszystko zaczęło się od pierścieni pośrednich – pustych w środku tuleji, które montuje się pomiędzy body i obiektyw, co pozwala na zmniejszenie minimalnego dystansu ostrzenia. Rok temu wpadłem na pomysł, że takie pierścienie przydałyby mi się do fotografii makro. Postanowiłem je kupić. Jako że była zima, wszystkie owady były pochowane, a ja bardzo chciałem wypróbować mój nowy nabytek w terenie. Wyszedłem z mieszkania poszwędać się po Wrocławiu, a nóż coś ciekawego spotkam. Same gołębie. Nuda, pomyślałem…

Białe zjawy

Jesień to doskonały okres na fotografowanie czapli. Podczas spuszczania stawów hodowlanych w Dolinie Baryczy, tysiące ptaków gromadzi się z powodu łatwej okazji do zdobycia pożywienia. Na wcześniej upatrzone miejsce dotarłem dużo przed wschodem słońca. Wraz z kolegą Pawłem, w całkowitej ciemności, rozłożyliśmy siatkę maskującą i schowaliśmy się w trzcinach. Pozostało czekać na to, co zaserwuje nam natura tego dnia. Po pewnym czasie w oddali pojawiać zaczęły się pierwsze czaple białe i mewy. Nadal było dosyć ciemno, w związku z czym czasy naświetlanie były całkiem długie. Nagle zza drzew wyłonił się

Siła uporu

Zdjęcie ostrygojadów brunatnych zrobiłem na plaży w Nowym Jorku. Gdy dotarłem na wybrzeże, zobaczyłem grupkę tych ptaków zajętych żerowniem. Owinąłem aparat foliowym workiem, żeby piasek nie dostał się pod przyciski i zacząłem się czołgać. Moim celem było podejście jak najbliżej tego niewielkiego stada. Ostrygojady były tak bardzo zajęte żerowaniem, że kompletnie mnie ignorowały, czasami w pogoni za skorupiakami przebiegały obok mnie na wyciągnięcie ręki. Jeden z młodych ostrygojadów starał się samodzielnie znaleźć pożywienie. Jednak nie udawało mu się i gdy tylko zobaczył dorosłego osobnika ze smacznym kąskiem, podbiegał do niego z głośnym, żebrzącym nawoływaniem “queep queep” i usiłował mu go wyrwać. Czasami dorosłe ostrygojady dawały mu skorupiaka. Innym razem wybuchały głośne kłótnie. Całkowicie pochłonąłem się fotografowaniem i obserwowaniem ostrygojadów w akcji, że nie zauważyłem…